29 maja zapraszamy na wykład „Odkrywanie. Dzienniki Sándora Máraiego”

„Moją rzeczą jest łączyć ze sobą pojęcia za pomocą podmiotu i orzeczenia – i czynić to nawet wtedy, albo wręcz szczególnie wtedy, kiedy wali się świat” napisał Sándor Márai, z pochodzenia Węgier, tęskniący za znanymi nam Koszycami.

Kolejny z wielkich wygnańców Europy Środkowej skazanych zaocznie na wykreślenie z pamięci społeczeństw kształtowanych przez powojenną politykę państw bloku wschodniego, o którym usłyszymy w ostatnią środę maja.

Polskich emigrantów znamy. Rumuni Emil Cioran i Constantin Noica czy Węgier Sándor Márai to nazwiska przywrócone historii kultury bardzo niedawno. Wynika to ze wspomnianej sytuacji politycznej, a także z tęsknoty za mitycznym Zachodem. Polski czytelnik jednak nadal sięga chętniej po lektury twórców francuskich czy angielskich.

Sándor Márai był świadkiem i kronikarzem upadku dwudziestowiecznej Europy, uważającym się za przedstawiciela minionej epoki, patrycjusza rodem z XIX wieku patrzącym na powolne, kulturowe umieranie swojego świata, umieranie, które nabrało tempa w trakcie II wojny światowej. Schyłek wisiał nad Europą niczym chmura gradowa – czekano na burzę. Nadeszła. I to taka, jakiej nikt nie był sobie w stanie wyobrazić.

„Dziennik” Máraia, o którym będzie mowa na naszym spotkaniu, obejmuje lata 1943–1944. Trzeba pamiętać, że jego ojczyzna w czasie II wojny współpracowała z hitlerowskimi Niemcami. Wojna i okrucieństwo z nią związane przyszło na Węgry dopiero w kwietniu 1944 roku. Pisarz wraz ze swoją żoną Żydówką i synem ukrywali się. Ale zaglądał do stolicy, a w okolicznych wioskach zdobywał mąkę i bardzo rzadko mięso. Żył wraz z rodziną w skrajnym ubóstwie. Pomagał innym, co starannie jednak taił.

Ten patrycjusz żyjący do niedawna w komfortowych warunkach przyjął los ze stoickim spokojem:

„[…] z kobietami, które muszę ukrywać, i z dzieckiem nie mogę wyjść na ostrzeliwaną szosę; czytam więc studium Emersona o charakterze i pozostaję na miejscu. Nie warto robić planów na dłużej niż na najbliższe pół godziny”.

We wszystkim widział rękę Boga i potrafił się cieszyć:

„Chwila w ogrodzie. Chwila pomiędzy jedną a drugą nieskończonością; przekwitają róże; pomiędzy jednym a drugim przypływem oceanu potworności jestem przez chwilę nieskończenie szczęśliwy”.

W tym podłym czasie Márai widział i to, co nastąpi:

„Na przeciwległym brzegu Dunaju trwa wojna. To jest teraźniejszość, z której nieuchronnie wyniknie przyszłość. Szczegółów nie sposób sobie wyobrazić, ale nietrudno przewidzieć strukturę jutra, która wyłania się z obecnych okoliczności. Spustoszenie przyniesie nędzę na długie lata, potem nastąpi stabilizacja wstrząsanych teraz wojną warstw społeczeństwa”.

Po zakończeniu wojny tak utrudniano pisarzowi życie, że w końcu udał się na wygnanie i dalsze jego losy były losami wędrowca, któremu nie było dane szczęścia Odyseusza. Nigdy na Węgry nie powrócił.

kiedy? 29 maja 2024 (środa), godz. 17.00
gdzie? Centrum Edukacji, pl. Jana III Sobieskiego 2
kto prowadzi? Jolanta Zaczkowska
wstęp? 2 zł