„Maria Konopnicka – zaskakujący portret pisarki” – wykład

Jej nazwisko natychmiast przywołuje bajki: Janka Wędrowniczka, O krasnoludkach i sierotce Marysi czy Na jagody, i takie wierszyki jak Stefek Burczymucha czy Co słonko widziało. Dorośli znają ją przede wszystkim z Roty:

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród.
Nie damy pogrześć mowy,
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep piastowy (…)

Ale tak naprawdę pozostaje pisarką zapoznaną. Sprowadzoną do znajomości tytułów paru jej utworów, z niezbyt ciekawą opinią co do wartości jej dzieł i usuniętą na margines polskiej historii literatury. Czy słusznie? O Marii Konopnickiej należy dziś mówić inaczej, i nie w intencji zrzucenia jej z cokołu, ale w intencji pokazania, że artysta też człowiek, ktoś wyjątkowy wrażliwością, ale nie pozbawiony wad, słabości, pomyłek i upadków. Była odważną w życiu prywatnym – matka sześciorga dzieci opuszczająca męża i pracująca na rzecz domu – to w jej czasach było wyzwanie. Była osobą szukającą swojego miejsca na literackiej mapie Polski i nie bez wpływu na jej dzieje, kobietą torującą drogę innym pisarkom. W życiu zawodowym szła pod prąd, co nie zapewniało jej łatwego, miłego życia w kręgach literackich czy dziennikarskich. Wylansowana przez Henryka Sienkiewicza, a mająca oparcie w Elizie Orzeszkowej, nie narzekała na nadmiar zaszczytów. Będzie w swoim literackim losie dzielić ten sam los, co wielu polskich pisarzy i poetów: Konopnickiej przez ostatnie sto lat praktycznie nie czytano – nią się posługiwano – napisze dobitnie Lena Magnone w Marii Konopnickiej. Lustra i symptomy.

W środę, 13 listopada, podczas spotkania przedstawione zostaną losy Marii prywatnej i Marii pisarki – zapewne ta odsłona niektórych nieco zdziwi, innych zachęci do sięgnięcia po inne, niż te znane wszystkim, dzieła poetki. Zapraszamy.

data: 13 listopada 2019 (środa), godz. 17.00
miejsce: Sala Kolumnowa, ul. W. Korfantego 34
prowadzi: Jolanta Zaczkowska
wstęp wolny