„»Jak gdyby miłość miała cokolwiek wspólnego z rozumem«. Listy miłosne Johanna Wolfganga von Goethego” – wykład

Jak zwykle na naszych spotkaniach tak i tym razem porozmawiamy o tym, co jest pozornie oczywiste, a co podczas każdej opowieści okazuje się inne niż to zakodowane nam poprzez kulturowe stereotypy. Goethego, przecież znamy… Nie, nie znamy. Poznamy poprzez korespondencję, której nadawca choćby nie wiem jak chciałby być dyskretny w słowach, zawsze odkrywa zakryte. W listach najmocniej – nie w dziennikach i nie w twórczości – objawia się szczęście, rozpacz, rozdarcie, niechęć lub ewentualnie zniechęcenie i złość. Wyszukane frazy pozornie maskują prawdziwe uczucia i emocje.

Rzecz będzie o korespondencji miłosnej Johanna Wolfganga von Goethego – poety i naukowca, administratora i polityka, którego nazwisko brzmi bardzo poważnie od razu nasuwając listę dzieł: „Lotta w Weimarze”, „Cierpienia młodego Wertera”, „Faust”Słuchacz i czytelnik widzi, usztywnionego kołnierzykiem epoki człowieka. Tymczasem za tym wizerunkiem kryje się pełna niespodzianek osobowość, postać zafascynowana teatrem i minerałami, osteologią i teorią barw, ale też kobietami i dobrze zastawionym stołem.

Z omawianych listów dowiemy się, jaki wpływ miała wizja romantycznej miłości panująca od romantyzmu do dziś. Dlaczego zakodowany nadal w społeczeństwach obraz kochanka/kochanki szczęśliwie lub nieszczęśliwie zakochanych, wzdychających koniecznie wśród ruin na łonie natury, bywa, że z wichrem bądź burzą (do wyboru) w tle, wzmocniony poprzez twórczość Goethego i utrwalony wielokrotnie przez m.in. polskich poetów doby romantyzmu, nadal nami rządzi.

Trzeba dodać, że obraz miłości romantycznej nie powstał na jałowym gruncie. Nasz bohater podlegał określonym wymaganiom epoki, zaakceptowanym przez społeczeństwo. Związek z Fryderyką Brion zaowocował gorzkim zwierzeniem i odkryciem kart: „Małgosię mi wydarto, Aneta mnie porzuciła”.

Poeta zakochany w kobietach nie będzie jedynym bohaterem wieczoru. Muzy i kochanki, które  były obok, a czasami w centrum jego życia, nadawały szczególny ton jego biografii prywatnej i literackiej. Weszły do historii literatury europejskiej poprzez jego twórczość. Dedykował im swoje wiersze, uwiecznił je w dramatach.

Opowiemy o prawie dziesięciu kobietach. Opowieść rozpocznie się od Anny Katarzyny Schönkopf, a skończy na Ulryce von Levetzow. Przewinie się również Maria Szymanowska, polska pianistka i kompozytorka, ale jedną z najważniejszych muz była Charlotta von Stein, z którą wymienił około 1600 bilecików i listów. Była ona również adresatką wrażeń z Włoch, które dramaturg zwiedzał przez ponad dwa lata… Trzeba dodać, że Charlotta w złości zniszczyła korespondencję z prawie dwudziestu lat ich związku.

Smaki i smaczki, zaskakujące związki z kobietami samotnym i zamężnymi, muza kochająca Goethego do śmierci, kontrowersyjny związek małżeński z Krystynąt Vulpius i zamiary starego poety o związku małżeńskim z młodziutką Ulryką, będą również przedmiotem naszego spotkania.

Ponieważ dysponujemy częścią korespondencji, to czasami o perypetiach w związku z kolejną miłością autora „Fausta” dowiadujemy się z listów do przyjaciół. Goethe należał do tych twórców, którzy byli wobec siebie i adresata listów uczciwi, zatem bolesne decyzje, wątpliwości, rozstanie z jego winy nie było przykryte wymówkami. Często potwierdzał, że upadki miłosne prowadziły go do tworzenia, i że to właśnie w pracy literackiej znajdował antidotum na ból.

Nasz bohater pod koniec życia ustami „Fausta” powiedział:

Jam jak ten wicher światem rwał;
Każdą ci rozkosz chwytałem za włosy,
Mijałem w pędzie, gdziem przeczuł niedosyt,
To co, z rąk mi poszło puszczałem precz.
Jam wciąż pożądał tylko i dosięgał.
I znów pożądał, sił wszystkich potęgą
Szturmując życie, zrazu w czynie śmiałym,
Zaś dziś w mądrości i namyśle źrałym.

(tł. Feliks Konopka)

 Zapraszamy.

kiedy? 25 marca 2026 (środa), godz. 17.00
gdzie? Sala Kolumnowa, ul. Wojciecha Korfantego 34
kto prowadzi? Jolanta Zaczkowska
wstęp? 4 zł